poniedziałek, 4 lipca 2016

Zmęczenie.

Zmęczenie. Wkradło się niepostrzeżenie we wszystkie aspekty mojego życia. Choćby chłopak. Którego nie ma. Każdy którym byłam zainteresowana okazywał sie być już w związku. Po kilku zauroczeniach zrozumiałam, że wybieram ich właśnie dlatego, że wiem ze z nimi nie będę.  Czyli nic z tego. Przyjaciele.  Męczą mnie ciągłe rozmowy o niczym, ich nieczułość i niewyszukane chamstwo. Uściski w biegu też nie zachwycają. To męczy. Męczy wstawanie. Męczą koszmary. Męczy odkrywanie problemów innych ludzi i bezsilność na nie. Męczy mnie chłopak który na mnie patrzy mimo że ma dziewczynę. Nie. To nie jest superzachwycającouroczebomamadoratora. To męczące bo wiem co bym pomyślała na miejscu jego dziewczyny, gdybym to zobaczyła. Męczy mnie kumpel który myśli że go podrywam. Męczy mnie dziewczyna, która, mimo że sobie zasłużyła jest gnębiona.  Męczy mnie to jak ludzie, którzy mają jakakolwiek władzę niszczą innych. Tak bardzo chcę spać,  ale męczy mnie to co widzę w snach. Są też bardziej przyziemne zmęczenia jak: zmęczenie wyglądem,  samą sobą,  moimi relacjami z ludźmi,  swoim słomianym zapałem. ZMĘCZENIE.