poniedziałek, 16 czerwca 2014

historia małej fotografii

Kolejna porcja demotywujących i zupełnie nie potrzebnych obrazków, na które stracisz kolejne 5 minut ze swojego bezwartościowego życia... Nie! Nie oglądaj ich! Nie trać swojego życia na dołowanie się jeszcze bardziej. A może... [Nie,nie... To głupia myśl...Hmm...] No dobrze... Może patrząc na niedole innych, zauważysz, że wcale nie masz tak bardzo przesrane jak myślisz... Oceń sam...



10-latek uratował brata po tragedii w Nagasaki. Młodszy chłopiec wygląda jakby spał, z odchyloną główką. Jego starszy brat, wyprostowany, bez butów i z poważną miną, przyszedł w pobliże stosu pogrzebowego, na którym palono zwłoki ofiar katastrofy. Braciszek okazał się być martwy.  Gdy dziecko spoczęło na stosie, chłopiec stał w bezruchu i obserwował płomienie. Jego twarz pozostała niewzruszona, widać było tylko, że mały bohater zagryza dolną wargę tak mocno, że aż zaczęła krwawić. Później odwrócił się i odszedł w milczeniu. 


 Nalot japońskich bombowców na dworzec kolejowy w Szanghaju- krwawa sobota. Tego dnia na peronach stacji było tłoczno od chcącej uciec przed najeźdźcą ludności. Znalazło się tam ok. 1800 osób. Cywile próbowali ratować się ucieczką przed zbliżającymi się do miasta wojskami Cesarstwa Japońskiego. Na ich nieszczęście, okupant wykorzystał zaistniały fakt dużej koncentracji ludności w jednym miejscu i zrzucił na stację bomby, które przyniosły śmierć ok. dwustu osobom, a kolejnych kilkaset raniły. 

Fotografia przedstawiająca Lewisa Powella przed egzekucją. Już wie, że ma przed sobą zaledwie kilka chwil życia. Skazany za spisek na życie prezydenta USA, Abrahama Lincolna. 

August Landmesser- niemiec, nie dostał zgody na ślub z żydówką-Irmą Eckler. Po narodzinach dwóch córeczek, ojciec trafia do więzienia za zhańbienie rasy, a matka zostaje zamordowana w komorze gazowej. Po kilku latach August zginął w trakcie walk.  Na zdjęciu stoi z rękami skrzyżowanymi na piersiach. Naraża się na karę, ale też nieprzychylność otoczenia. 

 Nie zapłakuj się myśląc o tragedii tych ludzi, ale zrób coś co uczci ich pamięć. Każdy ma swoją historię. Piękną bo odmienną. Ty też masz swoją, zrób wszystko żeby skończyły się happy endem.

wtorek, 3 czerwca 2014

Dlaczego przegrywasz?

Dlaczego się tniesz?

  • Bo zerwał ze mną chłopak, mam problemy w rodzinie, nie mam przyjaciół... Nie rozumiem tego, w końcu dużo ludzi ma problemy w rodzinie ale zamiast się ciąć, idzie zjeść kanapkę. Chcę tu zwrócić uwagę na to, że nie jest to do końca odpowiedź na to pytanie. 
  • Ból fizyczny jest mniejszy niż psychiczny...  SERIO?! To dlaczego nie wdasz się w bójkę? Siniaki będą zapewne mniej widoczne niż "kreseczki" na rękach czy nogach. Dlaczego nie zostaniesz przy cięciu się tylko na górnej części ud? 
  • Chcę rozładować emocje... Przestać być wkurzona... To dlaczego nie pójdziesz na siłownie? Jeżeli nie masz pieniędzy na coś takiego, to zacznij robić pompki/ przysiady. Pozbędziesz się wściekłości i schudniesz.
  • Lubię patrzeć na krew... To jest już lekko chore... Dobra- bardzo chore, nienormalne i dziwne. Nie wnikam.
  • Bo mam nadzieję, że pewnego dnia uda mi się przejechać żyletką dostatecznie głęboko...  W moim mniemaniu jest to jedyny argument, który może być prawdziwy. Ale do CHOLERY jeżeli chcesz się zabić- skocz z mostu. Jeżeli nie chcesz- nie rób tego. Jeżeli nie jesteś pewien- zapytaj kogoś, choćby mnie. Nie siedź samotnie, wyjdź do ludzi i zdecyduj.
Nie tnij się jeśli...
  1. ...chcesz zrobić to na pokaz
  2. ...masz kochającą rodzinę (nawet jeżeli wydaje Ci się że tak nie jest)
  3. ...nie chcesz mieć szpecących blizn do końca życia
  4. ...nie chcesz się zabić
Miłego dnia! 
Dasz radę wygrać???

Każde życie jest warte wiele

Pewien wykładowca, trzymając w ręku dwustuzłotowy banknot, rozpoczął zajęcia od pytania:
- Czy ktoś chce ten dwustuzłotowy banknot?
Podniósł się las rąk, lecz wykładowca dodał:
-  Zanim go oddam, muszę jeszcze coś zrobić – po czym zmiął go z całej siły. – Czy ktoś nadal go chce?
Wciąż widać było podniesione ręce.
- A jeśli zrobię to? – spytał, po czym cisną nim o ścianę, zaczął obrzucać wyzwiskami i deptać. Wreszcie podniósł zabrudzony, sponiewierany pieniądz i powtórzył pytanie.
Nadal w górze było mnóstwo rąk.
- Nigdy nie zapomnijcie tego, co widzieliście – powiedział wykładowca – niezależnie od tego, co zrobię z tym banknotem, zawsze będzie wart dwieście złotych.
W życiu często bywamy poniewierani, deptani, upokarzani i obrażani, a mimo to wciąż jesteśmy tyle samo warci…

Ile warty jesteś ty? Ja jestem co najmniej setką!!!


HAHAHA- żartowałam mniej niż dwieście nie przejdzie :D


Nie daj sobie wmówić, że jesteś nic nie warty!!!