poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Mierz wysoko. 
Jedyne ograniczenia, to te które sam sobie stawiasz!

Próbuj dotknąć nieba.
Nie jest tak daleko jak Ci się zdaje.

Rzuć palenie. 
Albo i nie... Rób to na co masz ochotę!


Rób to na co masz ochotę. 
Jedz lody w środku zimy! 


Spełniaj marzenia. 

Te teksty słyszane miliard razy przez każdego, są aktualne. Nie pragnę wiele. Zacznę od drobiazgów.

  •  Będę się częściej uśmiechać.
  •  Będę częściej sprzątać w pokoju.
  •  Wyjdę na spacer.

 To da mi szczęście, więc właśnie to będę robić. Nie krzywdząc innych.

  • Będę uśmiechać się tak, jakbym znała sekret, którego nie zna nikt inny.
  • Będę śpiewać pod prysznicem.
  • Zacznę żyć.


Widziałam już koty bez uśmiechu – pomyślała Alicja – ale uśmiech bez kota widzę po raz pierwszy w życiu. To doprawdy nadzwyczajne!

niedziela, 26 kwietnia 2015

Bomba wybuchnie

Czuję, że niszczę siebie. Destrukcyjnie pozwalam sobie nic nie czuć.
 Błagam, nie wierzcie tym, którzy mówią, że po pewnym czasie to jest łatwe. Jeżeli nie czujesz nic, to jesteś nikim- nic nie wartym śmieciem, maszyną do ranienia innych. Czekam na moment, w którym wybuchnę łzami, pozwolę sobie płakać, kiedy będę miała ochotę, moment, który będzie moim wybawieniem. To będzie jak wynurzenie się z dna oceanu. Problem w tym, że nie mam pojęcia co zastanę na powierzchni. Emocje mogą mnie zniszczyć. Boję się że skończy się to codziennym płaczem w poduszkę. Boję się, że skończy się to moim ciągłym narzekaniem na wszystko i wszystkich.
 Chcę być dobrym człowiekiem. Chcę pomagać ludziom. Chcę żeby byli uśmiechnięci. Nie chcę by musieli na mnie patrzeć, słuchać mojej głupiej paplaniny. Przez ostatnie 2 lata stałam się okropnym słuchaczem. Nie potrafię normalnie rozmawiać. Nie słucham ludzi, ale oni nawet tego nie zauważają. Jeżeli pozwolę ujawnić się emocjom to będę wylewna. Znajomi przestaną się do mnie zupełnie odzywać.
 Zaraz wybuchnę, ale wiem, że emocje nie mogą wyjść na jaw.



Tak, tak.
Kiedyś płakałam, 
krzyczałam, 
waliłam pięściami w ścianę.

Kiedyś.
Teraz nauczyłam się milczeć,
milczę cały czas.

wtorek, 7 kwietnia 2015

Jak długo wytrzymasz bez uczuć?

Myślałam że to nie może się stać, że nigdy nie będzie aż tak źle. Miałam nadzieję, że ten czas minął. Nie mogłam bardziej się pomylić.
TO WRÓCIŁO. To zawsze wraca. Nie potrafię wyrzucić tego z umysłu. Znowu chcę się zabić. Nie chodzi o samą chęć zabijania a o pragnienie niebytu, nieistnienia.
Było super. Metodą na wyłączenie uczuć jest przestać czytać książki, skończyć z muzyką i mieć wyjebane. Niestety w pewnym momencie zdajesz sobie sprawę, że jeżeli nie chcesz zostać sama bez przyjaciół, faceta to musi ci zależeć. Jeżeli pokłócisz się z koleżanką to musi ci na niej zależeć żeby móc się pogodzić. Ona nie może wciąż za tobą biegać, bo w końcu zwariuje.
Miej wyjebane a uczucia zostaną ci zabrane
Wstawałam, uczyłam się, spotykałam z ludźmi, uśmiechałam, jadłam, wieczorami czasami biegałam, chodziłam spać.
Jak każdy. Niestety nie...
Wstawałam niewyspana, uczyłam się z trudem cokolwiek zapamiętując, spotykałam z ludźmi, którzy mieli mnie w dupie, uśmiechałam się sztucznie, jadłam mimo, że chciałam to wszystko zwymiotować, wieczorami czasami biegałam nad most i zastanawiałam się czy warto skakać, chodziłam spać i nie mogłam zasnąć albo budziłam się w nocy.
Zagubiłam się w moim wnętrzu. Uczucia mieszają się. Nie wiem kim byłam, kim jestem, dokąd zmierzam. Czuję, że tonę.
czarno-białe obrazki dodają niesamowitej dramaturgii